Giełda to tradycja Zielonej Góry

Jest już nasz miód!
30 lipca 2018
Pokaż wszystkie

Giełda to tradycja Zielonej Góry

– Kiedyś Rynek kojarzył się tylko z ziemniakami czy jajkami. Teraz to w pełni profesjonalna spółka, działająca w oparciu o nowoczesne praktyki i modele biznesowe – uważa Piotr Barczak, radny Zielonej Góry.

– Przy okazji rozmaitych przedsięwzięć organizowanych przez Zielonogórski Rynek Rolno-Towarowy S.A łatwo zauważyć, że mocno wspiera pan działania spółki. Dlaczego?

– Odpowiedź jest prosta. Urodziłem się w Zielonej Górze, tutaj się uczyłem i wychowałem, a Giełda, bez względu na lokalizację, niezwykle wrosła w tradycję naszego miasta. Odkąd pamiętam, chodziło się na Rynek. Nie tylko, żeby zrobić zakupy, ale także spotkać się z ludźmi, znajomymi, przyjaciółmi. To zupełnie inny rodzaj handlu, ze specyficznym, jedynym w swoim rodzaju klimatem. Gdzie można przychodzić do ulubionych sprzedawców, zawsze w przyjemnej atmosferze potargować się. To nie są „sieciówki”, w których bardzo często towar różni się tylko kolorem. No i warto dodać, że na Giełdzie prowadzonej przez ZRRT dostępne są produkty rękodzielnicze i rzemieślnicze, wręcz niepowtarzalne. To ma ogromną wartość.

 

– Prawie rok mija od zmiany zarządu Rynku. Jak ocenia pan działania szefów spółki w ostatnich miesiącach?

– Zdecydowanie widać zmiany na korzyść, szczególnie jeśli chodzi o organizację. Zwiększyła się znacząco liczba wystawców. Bardzo poprawiły się warunki handlu, a także bezpieczeństwo sprzedawców, choćby dzięki montażowi ogrodzenia. To są czasem detale, ale w konsekwencji bardzo istotne dla funkcjonowania tak dużego organizmu. I co ważne – obecnie mieszkańcy dostają dużo więcej informacji  o działaniach Rynku. Kiedyś kojarzył się tylko z ziemniakami czy jajkami. Teraz to w pełni profesjonalna spółka, działająca w oparciu o nowoczesne praktyki i modele biznesowe. Działa szeroko i znacznie poprawiła swój wizerunek. W przeszłości tego brakowało. Można powiedzieć, że była giełda, ale nie za bardzo wiadomo, co, kto, gdzie. Obecny zarząd wychodzi do ludzi i naprzeciw ich potrzebom.

 

– Rynek mocno wspiera producentów wyrobów regionalnych. Czy to właściwy kierunek?

– Oczywiście. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony i to z wielu względów. Po pierwsze – rośnie nasza świadomość konsumpcyjna. Coraz częściej chcemy wiedzieć, co jemy i czy zdrowo jemy. W przypadku lubuskich wytwórców mamy pewność, że tak jest. Zarząd Rynku zaś stawia na różnorodność smaków – i bardzo dobrze. Po drugie – kupując u lokalnych producentów zostawiamy pieniądze niejako u siebie, przez co nakręcamy lokalną gospodarkę. Tylko w ten sposób z roku na rok możemy się stawać silniejsi i bogatsi, a nasza infrastruktura lepiej rozwinięta. Uważam, że to znakomity kierunek i będę go wspierał z całych sił.

 

– Sam często robi pan zakupy na terenie ZRRT?

– Staram się, choć zdecydowanie częstszym gościem tutaj jest moja żona. Bardzo chętnie kupuje kwiaty, można powiedzieć, że to jej hobby. A na Giełdzie Niedzielnej ich wybór jest przeogromny.

 

– Dziękujemy za rozmowę.

 

PIOTR BARCZAK

Rodowity zielonogórzanin. Ma 45 lat. Obecnie jest Wojewódzkim Komendantem Ochotniczego Hufca Pracy w Zielonej Górze. W przeszłości wiceprezydent Zielonej Góry, a także dyrektor szpitala specjalistycznego. Wolne chwile najchętniej spędza z rodziną. Hobby: książki i sport. Ostatnio najchętniej sięga z dziećmi po książki podróżnicze.